Sesja

Sesja to czas szczególny. Wydaje się, że SSeSSja i SStreSSS to prawie synonimy, co nie?

Nie wiem jak Wy, ale ja stresu nie manifestuję w standardowy sposób.  Ponadto, jestem typem osoby : „Nie ma spiny, są drugie terminy. Luzik, lajcik, jakoś to będzie.” Generealnie chill.

Ale to tylko pozór, na który sama się nabieram, bo w rzeczywistości mój stres wyraża się poprzez jedzenie.
Mam koleżankę, która przed egzaminem niczego nie włoży do ust. Zawsze strasznie jej zazdroszczę. Jak się  domyślacie, ja mam na odwrót.

Dlatego najczęściej rozpoznaję u siebie stres po … zachciankach.

Gdy się stresuję, jem o wiele więcej i nie ma to nic wspólnego z homeostatycznym poczuciem głodu.

Zaczęło się tydzień temu.
W sobotę musiałam wpaść na trochę na uczelnię. Cały poranek miałam  ochotę na coś słodkiego, ale nie na nic owocowego.. Rozumiecie :D
Jak wracałam to postanowiłam, jak zwykle, wstąpić do sklepu.
Od przystanku tramwajowego do mieszkania mam 7 minut spacerkiem. Po  drodze mijam warzywniak, Carrefour market, kolejne 2 warzywniaki, a tuż pod domem mam Mile (dawny Polomarket).
Zakupy zrobiłam w pierwszym warzywniaku. Przy okazji kupiłam sobie  gorzką czekoladę.

Mała dygresja: lol. Myślałam, że wszystkie gorzkie czekolady są  wegańskie, a okazuje się, że te z Alpen Gold mają w składzie mleko. Także uważajcie.

Czekoladę otworzyłam od razu po zakupie i zaczęłam szamać. Zanim  doszłam do domu, to po czekoladzie zostało tylko puste opakowanie,  którego szybko się pozbyłam, bo wywołało u mnie poczucie wstydu.
Najgorsze jest to, że nadal byłam głodna!

Kolejnym posiłkiem tego dnia był u mnie deser, który zdecydowanie  należy do kategorii „jedzenia komfortowego”, mianowicie :

kasza jaglana + daktyle + banan + karob + chałwa

Ohohooo… Jedzenie takich rzeczy jasno świadczy o tym, że się stresuję. Tak, tuż po weekendzie czekały na mnie pierwsze egzaminy !

W ciągu kolejnych dni starałam się jednak trzymać fason i nie rzucać łapczywie na fastfood :D Oczywiście nie zrealizowałam założeń w 100% ;)
Jednakże wprowadziłam do menu więcej produktów bogatych w magnez jak np. banany, pestki dyni, awokado, morele suszone.
Codziennością stały się dla mnie zielone koktajle.

images
Szpinak z bananami działa na mnie zdecydowanie kojąco i hamuje apetyt na słodkości.
W każdym posiłku staram się jeść coś zielonego. Ostatnio nie bazuję na gotowanych posiłkach, a raczej na zielono-kolorowych sałatkach.

green salad1
Można powiedzieć, że już od miesiąca lekko zmieniłam strategię ; )
Kiedyś starałam się jeść zieleninę codziennie- teraz staram się jeść ją w każdym posiłku ! Oh jee. Dzięki temu podbijam sobie poziom kwasów omega-3, ale w tej kwestii mam ogromny dylemat, którym podzielę się z Wami za jakiś czas.

Ciekawa jestem jaki będzie przyszły tydzień, gdyż czeka mnie jeszcze 5 egzaminów :D

Mam nadzieję, że choć trochę wygaszę moje reakcje stresowe. W przeciwnym wypadku w mojej kuchni, a w szczególności w lodówce pozostanie tylko światło :)

Reklamy

6 Komentarzy

Filed under Dieta, Lifestyle

6 responses to “Sesja

  1. U mnie jest różnie – kiedyś nie byłam w stanie nic zjeść w dniu egzaminu, a przy 3-tygodniowym trybie: 1 dzień = 1 egzamin potrafiłam schudnąć 5 kg po prostu ze stresu. Teraz, studiując już 6 rok z rzędu, mam dużo większy dystans do tego – oczywiście, stresuje się, ale wiem, że jak nie zdam, nie będzie tragedii (no najwyżej nie dostanę stypendium) i jakoś to wszystko łatwiej mija. Czuję wzmożony apetyt, ale mam głównie ochotę właśnie na gorzką czekoladę, czy migdały, bo po prostu czuję, że w ciągu wielu godzin nauki, mój organizm po prostu potrzebuje dodatkowych kcal :)
    Ale całej tabliczki czekolady bym nie zjadła :D Wystarczą dwie kostki i jestem usatysfakcjonowana ;)

    Polubienie

  2. Anonim

    Nie martw się, jesteś szczuplutka, jesz zdrowo na codzien, to możesz się trochę dopieścić w trudnym czasie:)) Zjadłaś zdrowe słodkości, a nie kebaba z colą

    Polubienie

  3. Wielu studentów zauważa u siebie zmianę wagi ciała w czasie sesji. Dobrze, że trafia się ona tylko 2 razy w roku :D Podobno też wtedy z powodu nadmiaru kortyzolu pojawiają się częściej infekcje, opryszczka.
    Nie wyobrażam sobie być narażoną na chroniczny stres np. w pracy :P
    Pozdrawiam :)

    Polubienie

  4. No tak, oczywiście. Wagą się w ogóle nie przejmuję :P Opowiadam tę historię, żeby pokazać, że stres dotyka każdego i czasem należny sobie odpuścić i pozwolić na małe słodkości :)
    Dzięki za komentarz.
    Pozdrawiam :)

    Polubienie

  5. Mam ten sam problem. Troche stresu i rzucam się na słodkie, a w brzuchu czarna dziura :/

    Polubienie

  6. Eh… z jednej strony cieszę się, że nie tylko ja cierpię z tego powodu, ale z drugiej współczuję :P

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s