Tag Archives: motywacja

Weganizm a sport

Film o mięczakach, co się żywią tylko trawą.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Weganizm

Motywacja na paskudne poniedziałki

_DSC0184Kolejny element treningu: stagnacja.

Większość z nas nie ma nad sobą trenera personalnego, który motywuje do wykonania „jeszcze tylko jednej serii ćwiczeń”.

Ćwiczenia podczas oglądania trenerów youtubowych nie zawsze są wykonywane precyzyjnie, sami ustalamy kiedy zrobić sobie przerwę itp.

Ćwiczymy, ćwiczymy, tętno lekko się podnosi i tyle.
Super- ruszamy się, ale ćwiczenia te nie są już dla nas wyzwaniem. A to, co przestaje być dla nas WYZWANIEM, przestaje nas zmieniać.

Więc ciśnij !
Nie zaprzestawaj gdy jesteś zmęczona, przestań gdy skończysz.

Jeżeli chcesz być słodka jak kociak, najpierw musisz napocić się jak świnia.

Na pewno podziękujesz sobie za to w przyszłości, gdy już staniesz się lepszą wersją samej siebie : )

I jesteś o jeden dzień bliżej do tego momentu  ! : )

Na pewno podziękujesz sobie za to w przyszłości, gdy już staniesz się lepszą wersją samej siebie : )
I jesteś o jeden dzień bliżej do tego momentu ! : )

Dodaj komentarz

Filed under Lifestyle

Strefa komfortu

Pamiętam jak wiele zmieniło się z moim życiu, gdy zaczęłam studia. Moje dzieciństwo było raczej usłane różami. Niczego mi nie brakowało, to co mieliśmy wystarczało na godne, choć niezbyt luksusowe życie. Ojciec mnie nie bił, matka nie chlała, rodzeństwo nie ćpało [chyba] – full wypas. Wysokie mam wymagania, co nie ? Nie no, żartuję.

Miałam o wiele więcej: wsparcie z ich strony na realizowanie pasji a czasem po prostu zachcianek ; ) Jako nastolatka, nie miałam zbyt wielu ograniczeń ( uf, chwała moim rodzicom za to). Raczej nie było problemu z odebraniem mnie w nocy z imprezy, z udzieleniem pozwolenia na wyjazdy, wycieczki. Z drugiej strony też nigdy nie nadwyrężyłam okazywanego mi zaufania :) Jednakże, w domu rodzinnym nie nauczyłam się … obowiązków domowych. Bo byłam księżniczką.

Wrodzony spryt długi czas pozwalał mi na nienabywania lub ukrywanie braku pewnych umiejętności :D Bilans wyglądał tak, że w ciągu 19 lat mojego życia zaledwie kilka razy umyłam naczynia ( a raczej opłukałam kubek), prania chyba nigdy sama nie włączyłam, bałam się kuchenki gazowej.

_DSC0018

1. rok studiów

I jak tu wysłać takie dziecko na studia ? Jeszcze taaaaak daleko od domu. Gdybym jeszcze wracała na weekendy do domu to byłoby łatwiej, pewnie przywoziłabym brudne majtki mamusi do prania. Hahaaa. Przypuszczam, że wiele osób zakładało, że nie dam sobie rady na studiach. Pracy jako takiej się nie bałam, byłam świetna w wyrzucaniu gnoju, zajmowaniu się zwierzaczkami, ale zdecydowanie nie miałam pojęcia o zajmowaniu się mieszkaniem. Teraz możecie pomyśleć, że wraz z opuszczeniem gniazda domowego pewnie stałam się ofiarą własnego wcześniejszego wygództwa ? Nic bardziej mylnego. O dziwo, bardzo szybko się ogarnęłam.

_DSC0130

[ 1. miesiąc na wegance ]

Swoją drogą, zauważyłam też taką dziwną właściwość, że znajomi, którzy dużo pomagali przy pracach domowych swoim rodzicom wraz z wyjazdem na studia nagle kompletnie zaniechali takich czynności. Brak nadzorcy w postaci rodzica powodował, że nie byli w stanie podnieść własnej skarpetki z podłogi.

Eh, ale miało być o zmianach, a nie o składaniu ubrań czy myciu kibla. Generalnie pierwszy rok studiów był dla mnie mega zmianą. Większą niż w przypadkach innych osób. Tak mi się wydaje.

O dziwo, wcale nie wciągnęły mnie imprezy, chlanie, wciąganie czy inne takie tam sobie balangowanie. Nowe miejsce, nowi ludzie. Gdy przyjechałam do Krk byłam zdana kompletnie na siebie. Żadnych przyjaciół. Ląduję w typowym mieszkaniu studenckim. Ogarniam się. Docieram z innymi. I poznaję świat. Stałam się o wiele aktywniejsza. Wyszłam ze swojej strefy komfortu.

945668_565635360148199_236632323_n Faktycznie początkowo wydawało mi się, że życie studenta polega tylko na nauce przed sesją. Myliłam się. Fakt,  nie wybrałam sobie jakiegoś banalnego kierunku. Więc moje sprawy uczelniane trochę kulały. Zdawałam kolokwia, ale orłem nie byłam.

W późniejszych latach się ogarnęłam, podciągnęłam trochę, nadrobiłam zaległości, więc spokojnie. Generalnie, chodzi mi o to, że poznałam wiele wspaniałych osób, uczestniczyłam w wielu wydarzeniach, starałam się nie zamykać na innych, mimo natury introwertyka. Myślę, że moje koleżanki z liceum mogły to zauważyć. Przez pierwsze kilkanaście mieszący byłam mega podekscytowana, naładowana pozytywną energią i korzystałam z tego, że  byłam w tak wspaniałym mieście studenckim. Później oczywiście naszły  gorsze czasy. Zwłaszcza gdy na okres wakacyjny musiałam wrócić do domu rodzinnego. Określę to jednym słowem : apatia. Jeszcze później wszystko pobiegło prawidłowymi torami, nadeszła zmiana diety, stylu życia, zmiana mojej osoby o  180 stopni.

DSCF4045

Z biegiem lat, moje oszołomienie Krakowem minęło. Efekt odurzenia powoli mijał. Zaczęło się bardziej stateczne życie. W większości miejsc już byłam, to widziałam, to też.

Musiałam poświęcić więcej czasu np. pracy dyplomowej. Zyskałam więcej wolnych wieczorów,  już nie zawsze chciało mi się wychodzić gdzieś wieczorem. Przestałam eksplorować jak wcześniej. Otoczenie przestało być dla mnie impulsem do działania.

Najwidoczniej potrzebuję takiej dodatkowej stymulacji z zewnątrz. Pamiętam jak na jeden miesiąc wylądowałam z koleżankami w Warszafce na praktykach. To był dobry miesiąc. Sporo się działo, korzystałyśmy z pobytu w stolicy. Byłam szczęśliwa. W Krk oczywiście też jestem, ale odczuwam już tą stagnację.

Chcę czegoś więcej. Potrzebuję … wyjścia z miejsca, w którym się znajduję. A gdzie jestem ? W mojej strefie komfortu. Otaczają mnie ludzie, których świetnie znam, wciąż jestem na tym samym mieszkaniu, łażę do tego samego sklepu itd.

Wiem, pora coś zmienić. Pora wykonać krok poza strefę bezpieczeństwa. Ale jak? Krótkie rozwiązania typu wakacje są dobre, ale to pośrednie rozwiązanie. Wiem, że jestem uczepiona uczelni, do momentu, aż dadzą mi jakiś papierek ukończenia studiów, ale to jeszcze trochę potrwa…

DSC05180 Kurde, ja chyba lubię być zagubiona. W nowym miejscu, zdana na siebie. Wtedy wiem, że mogę pytać, popełniać błędy, mam do tego prawo : bo jestem nowym, zagubionym turystą.  Dlatego podróże kształcą, wydobywają z nas to coś.

Niestety, póki co podróże nic ze mnie nie wydobędą. Siedzę w Krk. Ale korzystam. Kto wie… może to już ostatnie chwile na to, by godnie pożegnać to cudowne miasto !  : )

2 Komentarze

Filed under Lifestyle

Motywacja na paskudne poniedziałki – Rest day

rest day

Zimą to się człowiekowi nie zawsze chce. Najchętniej siedziałby w ciepełku, pod pierzynką. A wiosną, latem ? Wulkan energii !

Wraz ze nasłonecznieniem zwiększa się grono osób uprawiających sport. I to jest takie mega pozytywne ! :)

[No chyba, ze akurat jedziesz bardzo tłoczną ścieżką rowerową … ]

Jeżeli naprawdę kochamy ruch to jesteśmy narażeni na przeforsowanie się.

Niektórzy liczą kalorie i chcą wydatkować jak najwięcej energii w ciągu dnia w celu spalenia wszystkich pochłoniętych kalorii,  w celu redukcji tkanki tłuszczowej, inni chcą dojść do zgrabnej figury. I wszyscy myślą, że im więcej ćwiczeń tym lepiej.

Liczenie kcal, ćwiczenie mimo bólu, przemęczenie. Nadmiar sportu, niedobór energii odbiera nam motywację, a przecież chcemy funkcjonować na wysokim poziomie.

Nie daj się obsesji ćwiczeń. Spokojnie, jak raz nie pobiegasz, to nie obrośniesz tłuszczem.

Rest day jest potrzebny tak samo jest odpoczynek nocny. Daj swojemu ciału się zregenerować.  Nadmiar ćwiczeń to stres dla organizmu. Po każdym treningu wzrasta ilość wolnych rodników oraz czynników pozapalnych w Twoim organizmie, dlatego musisz dostarczyć sobie przeciwutleniaczy : )

Tak, istnieją  wyczynowi sportowcy, którzy muszą trenować kilka razy dziennie, ale ich ciało po wielu latach jest lepiej przystosowane do takiego przeciążenia. Zresztą to nie są zwykli ludzie : )

Rest day jest potrzebny, nie fiksuj się na sporcie. Kiedy trzeba cisnąć ćwiczenia to ciśnij, kiedy trzeba odpoczywać, to odpoczywaj :  )

2 Komentarze

Filed under Lifestyle

Motywacja na paskudne poniedziałki – dieta

Sam sport nie wystarczy. Dobry sportowiec musi dbać także o swoją dietę.

COSTA dad

Wiem, że istnieją kulturyści, którzy w okresie nabierania masy folgują sobie, żeby zwiększyć kalorykę. Za to później, w czasie redukcji, jedzą wydzielone porcyjki ‘chudego mięska’ i chodzą głodni, lekko sfochowani na cały świat. Brak węglowodanów odbija się na nastroju.

Ale to są pakerzy … nam chyba zależy na utrzymywaniu naszego ciała w zadowalającej kondycji non stop, prawda ? Dlatego odżywiamy się konsekwentnie w miarę ‘czysto’…  ale …

Ale czasem przychodzi weekend. Piknik, impreza, wyjazd – nikt się wtedy nie karmi soczkami i owocami. Królują chipsy, paluszki, piweczko.

Czy to źle ? Przecież  wszyscy dążymy do zaspokojenia naszych potrzeb, chcemy wieść życie ze smakiem, pełne przyjemności :D

Cheat meal jest spoko, dopóki nie zamienia się w cheat miesiąc lub cheat rok. Oczywiście zależy także co spożywamy w czasie oszukanego posiłku. Dla jednego będzie to czekolada, a dla innego potrójny zestaw w McDonaldzie.

[A propos, niestety, wegańskie też może tuczyć :P ]

Poprzez oszukańcze posiłki, oszukujesz też swoje rezultaty : )

Jeżeli Twój cheat day powoli się przedłuża. Uwaga- masz problem. Jedzenie kafeteryjne z dużą ilością polepszaczy smaku działa uzależniająco.

Przyda Ci się silna wola.

Niestety, bez dyscypliny nie osiagniesz żadnych celów.  Na początku jest najtrudniej. Później ochota na małe grzeszki sama przechodzi. Przestajesz mieć dylemat, czy zrobić sobie cheat meala. Bo po co, skoro nie masz na niego ochoty ?

W moim przypadku, silna wola to taka, której nie trzeba używać. No jasne, że mogłabym pastwić się nad sobą trzymając pod ręka ciatska Oreo i zastanawiać się czy je zjeść teraz czy jutro. No Oreo, no problem.

Papa.

Dodaj komentarz

Filed under Dieta

Ciało

W poniedziałek w ramach MOTYWACJI NA PASKUDNE PONIEDZIAŁKI napisałam krótko o ciele. Ciele jako manifestacji naszego charakteru, które odzwierciedla nasze priorytety. Oczywiste jest dla mnie, że nie każdy musi mieć zgrabne ciało. Im większa różnorodność na świecie tym lepiej :D

Natomiast każdy powinien dążyć do uzyskania zdrowego ciała. Tak na wszelki wypadek, żeby źle konserwowane ciało w końcu nie zaczęło szwankować. Gdy coś zacznie się psuć, w końcu stanie to nam na drodze do realizacji naszych życiowych marzeń. A tego Wam nie życzę.

W zdrowym ciele zdrowy duch.

Prawda. Higiena psychiczna jest równie ważna co opieka nad ciałem. Tylko o wiele mniej wiadomo o jej prawidłowej pielęgnacji.

Ciało może być atrakcyjne, a my wciąż nie będziemy tego dostrzegać.

Czasem postrzegamy siebie przez pryzmat ciała. Postrzegamy błędnie. Swoją atrakcyjność oceniamy zbyt nisko. A może nie koniecznie słabo ją oceniamy, co w ogóle jej nie dostrzegamy …

Oto test, zachęcam do obejrzenia : )

Nikt nie dostrzeże Twojego piękna, jeżeli sama go nie dostrzeżesz.

I co ? Patrząc w lustro nadal myślisz, że nie jesteś wystarczająco atrakcyjna ?

Powiem Ci ciekawostkę.

Mówi się, że osoby chore na anoreksję w dysfunkcyjny sposób postrzegają swoje ciało. Widzą je jako grubsze niż jest w rzeczywistości.

A co gdyby nie widziały swojego ciała… ? Gdyby nie wiedziały  jak wygląda idealne ciało … ? Gdyby nie mogły porównywać siebie z innymi ?

Myślisz, że problem z nielubieniem wyglądu swojego ciała w magiczny sposób mógłby zniknąć?

Otóż nie. Odnotowano przypadki anoreksji nervousa u pacjentów niewidomych.

Wszystko siedzi w głowie, a zaburzenia odżywiania nie polegają tylko na nieprawidłowym pobieraniu pokarmu, ale ich podłoże jest niezwykle złożone, a samo powtarzanie chorym, że po prostu „Mają zacząć jeść” jest niezwykle naiwną formą terapii.

Dodaj komentarz

Filed under Lifestyle

Motywacja- ciało

Nie posiadasz duszy. Ty jesteś duszą. Posiadasz ciało.” Lewis

_DSC0126

Ciało może być wizytówką Twojej ciężkiej pracy, czymś czego nie możesz kupić.

Szarlatani wmówią Ci, że mogą bezboleśnie odessać trochę tłuszczu z brzucha, mogą poprawić niedoskonałości w photoshopie.

Niestety, żadne hokus pokus nie zapewni Ci tego uczucia dumy z faktu, że własną pracą osiągnąłeś to, co masz.

Większą satysfakcję przyniesie Ci  świadomość, że budowa Twojego ciała to rezultat prawdziwego poświęcenia, dyscypliny i respektu do siebie samego.

Czasem dziwi mnie, że tak mocno sprzeciwiamy się ocenianiu ludzi poprzez wygląd. Faktycznie, nie każdy z nas musi być najzgrabniejszą  lalą na świecie. Z rozmiarem 44 nadal możesz być seksowną i fascynującą osobą !  Wszyscy posiadamy inne priorytety, nie każdy musi być skoncentrowany na robieniu kaloryfera na brzuchu.

Jednakże, zdrowe, energiczne, umięśnione ciało może być także Twoją wizytówką, ponieważ odzwierciedla pasję. To swoisty manifest. Zasługuje na honor.

A honorowe traktowanie czasem jest równoznaczne z odmawianiem sobie tego, co nam nie służy.

Namaste ; )

Dodaj komentarz

Filed under Lifestyle

Motywacja na paskudne poniedziałki

marathon_2778843b

Run you fools !
Dziś zmotywują nas … biegacze !
Wczoraj byłam świadkiem zmagań setek ludzi podczas Cracovia Maraton (chyba nie powinnam ich traktować jako „szarej masy”, bo każdy z nich jest meeega inspirującym człowieczkiem, który włożył nie lada wysiłek w swój trening).

Czemu imponują mi biegacze ?
Gdyż są wizytówką pokonywania własnych słabości, ich rezultaty są prawdziwe, namacalnie, nie ma mowy o oszukiwaniu, odpisywaniu zadań od kolegi.
Ciężko pracują na swój sukces. Konsekwentnie, każdego dnia realizują swoje plany treningowo- żywieniowe.
Nie odpuszczają, choć decydują się czasem na różne wyrzeczenia.
Muszą sprostać wielu dylematom : „Jeszcze pół godziny drzemki czy może dłuższe rozciąganie?”
Wiedzą czym jest poświęcenie, siła woli, dążenie do celu pod górkę a także ból, który szepcze im do ucha by przestać …
Ale czy chwilowy dyskomfort jest wystarczającym powodem by zaniechać spełniania swoich marzeń?

Biegajmy póki możemy.
Na starość będzie tylko ciężej.
Chociaż … i tutaj mamy pewne autorytety :)

Przedstawiam Wam Janette Murray-Wakelin oraz Alan Murray’a, którzy pomimo swojego wieku (ponad 60 lat) w 2013 roku przebiegli ponad 15,5 tysiąca kilometrów, co oznacza, że codziennie, przez 366dni, przebiegali dystans maratonu.

Czym się żywili ?
To może Was zaskoczyć !
Tylko roślinami !

Hip hip hura dla diety wegańskiej w sportach wytrzymałościowych :)

Dodaj komentarz

Filed under Lifestyle

Motywacja na paskudne poniedziałki

Oto (być może) początek serii wpisów: MOTYWACJA NA PASKUDNE PONIEDZIAŁKI :D
[czyli mam kilka słit foci z siłki, na której udaję, że ćwiczę, więc wykorzystam je do zainspirowania innych do uprawiania jakiejkolwiek aktywności fizycznej ]

_DSC0135 - Kopia

Czas : START :D

Ja dziś przebiegłam swoje 4km w ramach pobudki :D W sumie nie ma się czym chwalić, bo to był chyba mój drugi bieg w tym roku :P

Jeżeli rozpoczniesz konsekwentnie ćwiczyć już dziś to będziesz o jeden dzień bliżej od osiągnięcia postawionych sobie celów.
Jeden dzień to naprawdę sporo.

W ciągu dnia dysponujesz 1440 minutami do wykorzystania. Tyyyyle czasu. Na pewno dasz radę wydzielić sobie chociaż 20 minut na skakankę, hula-hop lub bieg.

W dziewięć miesięcy z małej komórki może powstać nowy człowiek, więc tym bardziej Ty możesz w takim czasie przetransformować swoje ciało :) A pamiętaj, wakacje tuż, tuż.
Chociaż „wakacyjne sylwetki” odzwierciedlają pracę, którą wykonaliśmy zimą to … nie zapominaj, że każdy trening się liczy :D

Można żałować zjedzenia ciastka, ale mało kto żałuje wykonanego treningu ! :)

Miłego dnia i całego tygodnia ! :)

3 Komentarze

Filed under Lifestyle

List do siebie

fejs

Pamiętacie kiedy byliśmy małymi brzdącami i marzyliśmy o byciu dorosłym ?

Bum. Nagle się nimi staliśmy. Kilka lat minęło bezlitośnie prędko.

Jak myślicie, czy wasze 5-cio, 10-cioletnie „ja” byłoby zadowolone z tego, jakimi ludźmi się staliście, co sobą reprezentujecie ?

Przypuszczalnie nie. A to dlatego, że dzieci posiadają szczególnie naiwny tok rozumowania, a zarazem tak piękny, że wiele bym oddała, by móc ponownie znaleźć się w tak beztroskim stanie umysłu. Marzyliśmy wówczas, że będziemy astronautami, treserami lwów, odkrywcami innego świata w czeluściach babcinej szafy.

Wszystko spełzło na niczym. Prawdopodobnie nie spełniliśmy naszych dziecięcych marzeń. Ale czy to źle ? Wszystko płynie, nic we wszechświecie nie jest stabilne, czas nie tylko dodaje zmarszczek, ale także  rzeźbi nasze umysły. Dlaczego więc mielibyśmy trzymać się jednego planu na życie ułożonego w wieku 7 lat ? Wraz z upływem lat zmieniły się przecież nasze oczekiwania wobec życia.

Mimo wszystko, chcielibyśmy przypomnieć sobie zapomniane marzenia i idee. Trudno dokładnie odgrzebać je z pamięci. Miło byłoby otrzymać zapiski dawnych myśli, które tłoczyły się w naszej dziecięcej główce.

Nie wiem jak Wy, ale ja będąc młodszą o kilka wiosen osóbką, pisałam do przyszłej siebie listy i ukrywałam je na terenie domu. Czas, po którym je odnajdywałam był stosunkowo krótki, najczęściej kilkanaście miesięcy. Jednakże za każdym razem wzbudzał on we mnie pozytywne emocje oraz zdziwienie, wynikające z analizy poprzedniego stanu umysłu.

Inicjatywa pisania listów z czasem minęła. Serdecznie żałuję, że nie dostanę już żadnego listu ode mnie samej z przeszłości…

A może jednak … przecież w każdej chwili mogę napisać nowy list… i tak też mam zamiar uczynić. I Wam też to proponuję.

W dzisiejszych czasach może pomóc nam w tym m.in. strona taka jak:  http://futureme.org, która daje nam możliwość wysłania listu, a ścisłej e-maila do nas samych. List otrzymamy w wyznaczonym terminie np. za rok, za 5 lat.

c05eb6a54709bacf70c77109aa238646

Czemu zachęcam do napisania takiego listu ? Myślę, że to będzie ciekawe doświadczenie :)

Jednocześnie jest to okazja do określenia swoich obecnych priorytetów, marzeń, oczekiwań.

Ponadto, zapewniam Was, że będzie niezły ubaw, gdy już go utrzymacie. Na podstawie słów, które tam przeczytacie,  będziecie mogli wyciągnąć całkiem interesujące spostrzeżenia.

Przekonacie się w jaki sposób sytuacje, ludzie, których spotykamy kreują nasze życie. I jak bardzo nieprzewidywalne może ono być : )

W końcu, czasem małe trzepotanie skrzydeł motyla może sprowadzić na nasze życie burzę. A po burzy może nastąpić tylko i wyłącznie kąpiel w ciepłych promieniach słońca.

Dodaj komentarz

Filed under Lifestyle