Tag Archives: rady

Jak zacząć zdrowo się odżywiać ?

Chcesz zacząć zdrowo się odżywiać, ale na Twojej drodze stoi szereg przeszkód ?

Obejrzyj film i przekonaj się jak łatwo można zmienić swoje nawyki żywieniowe :)

Dodaj komentarz

Filed under Dieta

Sen

Sen :
-dlaczego jest ważny ?
-jak długo spać ?
-jak zadbać o wysoką jakość snu ?
-jak powinna wyglądać wieczorna rutyna ?
-co zrobić by stać się rannym ptaszkiem ?
Moje osobiste doświadczenia w sprawie snu :)

Dodaj komentarz

Filed under Lifestyle

Opinia o RT4, Frelee

Jaka jest perfekcyjna dieta i czy jest nią Rt4 (RawTill4) ?

Jaka jest moja osobista opinia o RT4 ? Więc tak, szczerze, nigdy nie byłam  na diecie RT4, ale zdarzało mi się jeść w stylu RT4, co nie oznacza, ze  w jakikolwiek restrykcyjny sposób trzymałam się jej założeń.

Zatem pojawia się pytanie, czemu polecam ludziom RT4 ?

Właśnie dlatego, że jej zasady są łatwo określone, jest skuteczna w odzyskiwaniu zdrowia czy traceniu wagi, można ja utrzymywać przez miesiące, a społeczność, która jest na tym stylu żywienia jest wyjątkowo wdzięczna i będąc na tej diecie ma się poczucie przynależności do fajnego grona osób :)

Więc czemu nie jestem na RT4 ? Bo zawsze starałam się jeść po prostu intuicyjnie. Zresztą nie ze wszystkim się zgadzam, co jest w jej zasadach. Jakby nie patrzeć zasady RT4 są propagowane przez cudownych ludzi, jednakże ja nie do końca zawsze się z nimi zgadzam.

Dlatego też chciałabym co nieco powiedzieć o moim stosunku do założycieli RT4 czyli Freelee i durianrider.

Pod ich adresem zostało wypowiedzianych już mnóstwo słów uzasadnianej lub nie krytyki. A to dobry znak. Im więcej ludzi wkurzysz, tym większe znaczenia ma to co robisz.

Dlatego dziś nie mogę publicznie skrytykować działania Freelee, ponieważ jakby nie patrzeć ma ona największą siłę rażenia. Wydaje mi się, że to dzięki niej liczba osób na diecie roślinnej w ciągu ostatnich lat stanowczo wzrosła. Siedząc w domu z kamerą w ręce wyleczyła ludzi z otyłości, zaburzeń odżywiania itp. I chwała jej za to.

Taka już ona jest, że jej przekaz jest łatwiejszy, hmm… bardziej atrakcyjny w odbiorze, niż przemówienia czołowych dietetyków w kręgu diety roślinnej. To oni są prawdziwymi autorytetami, jednakże, zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy oni posiadają sexi ciało supermodelki. A to właśnie jest jednym z czynników, które sprowadzają ludzi do zapoznania się z ideą weganizmu. Bo jakaś tam dziw=dziewczyna z ciałem wartym milion dolarów, pochłania duże ilości pożywienia, zachowuje zdrowie i szczupła sylwetkę. A to jest punkt zaczepny, który sprawia, ze ludzie są zainteresowani.

Jednakże nie myślcie sobie, że Freelee jest dla mnie jakimś ideałem i  chwytam wszystko co ona mówi. Prawda jest taka, ze wszystko co ona głosi należy przepuszczać przez swój zdroworozsądkowy filtr. Ruch RT4 wspieram, ale mam swoja krytyczną opinię, ale nie nie czuję się upoważniona do publicznego krytykowania, gdyż jestem nikim, a ci ludzie zasługuje na mój szacun i respekt, a nie na krytykę.

Osobiście  dla mnie strata czasu jest oglądanie minuta po minucie wszystkich jej filmów. Gdy ma coś ważnego do powiedzenia. No jasne, że jej wysłucham, ale jak stroi się przed lustrem czy biega z psem, no dla mnie to już nie ma większej wartości. Ale polecam Wam oglądanie tego, ponieważ to ma ogromną wartość motywacyjną. Podobnie durianrider. Jego e-book to zastrzyk motywacji, wiele jego słów również, ma sporą wiedzę, inteligentny z niego facet, motywuje na maksa, ale serio, ja już go nawet nie subskrybuję. Jak będę potrzebować motywacji, znajdę jego filmy z łatwością.

To są jedne z najważniejszych osobowości w światku wegańskim, ale serio nie zgadzam się z wszystkim co mówią, traktuję ich jako guru, ale tylko po części.

Oni mają wieloletnie doświadczenie, najpierw z raw foodem, i z ich doświadczenia należy czerpać. Ale nie możesz myśleć, ze skoro oni opuścili ruch witariański, to oznacza, ze ty nie będziesz mógł na nim przeżyć 50 lat.

Wspieram, polecam, ale sama podchodzę z dystansem. Ale tylko i wyłącznie dlatego, ze znalazłam swój weganizm. Po prostu dla mnie zdrowie jest ważniejsze niż szczupła sylwetka

Dla was też mam radę, by przesiewać te informacje. Najprawdopodobniej, nie musicie sobie rano robić szejka z bananów, daktyli i dosładzać tego cukrem kokosowym. Tak jada Freelee i durianrider, bo ich organizm, po kilku latach wysokowęglowodanówki dobrze radzi sobie z cukrem w takiej postaci. Oni też mają specyficzny tryb życia, który prowadzą on lat,  są aktywni,.

Wg mnie owoce nie będą tak samo dobrze metabolizowane przez osobę , która prowadzi siedzący tryb życia, a taką która uprawia sport. Wiemy, ze wysiłek fizyczny jest potrzebny, by unormować poziom glukozy, inuliny, poziom kwasów tłuszczowych. Być może nie potrzebujesz całej tej meega energii z owoców, bo nie będziesz miał jej jak zutylizować. Dla niektórych z nas ważniejsze będą oczyszczające właściwości surowych warzyw, większa ilość tłuszczów, które też są dobre, ciut większą ilość soli, bo jeżeli nie żyjecie nad morzem to można mieć niedobór jodu.

Wiec nie róbcie wszystkiego tak jak oni. Wy możecie lubić inne pokarmy, podobnie z łączeniem pokarmów. Co jednej osobie zaszkodzi, druga może jeść o bez przeszkód.

I to mnie sprowadza do tematu perfekcyjnej wegańskiej diety, która nie istnieje albo dla każdego może znaczyć coś innego.

Osobiście wspieram wszystkie odłamy diety roślinnej, RT4, Starch Solution, wita, frutarianizm, nawet junk vegan.

Czemu ? bo każdy ma swoje cele, preferencje i może wybrać co jest dla niego najlepsze, a to może się bardzo różnic. Dlatego nie pytajcie mnie co macie jeść. Nikt wam tego nie może powiedzieć. Czerpcie inspiracje z innych, ale zachowajcie rozsądek.

Jeszcze chciałabym nawiązać czemu powiedziałam, ze wspieram nawet junk vegan.

Bo musimy pokazać, ze dieta roślinna, jest łatwa i dostępna, nie trzeba bazować na specjalnych produktach ze sklepu ekologicznego.  Z perspektywy zwierząt o bez znaczenia na jakim weganizmie jesteś.

Natomiast, staram się promować zdrowy weganizm. Czemu ? Bo aspekty zdrowotne mają dla mnie znaczenia, ale zdaję sobie sprawę, ze nie muszą mieć znaczenia dla wszystkich.

Potrzebujemy zarówno wegan, którzy będą opychać się czipsami na imprezce, oraz takich, którzy nie użyją cukru trzcinowego. Wybór jest wasz.

Oczywiście ja sama przykładem zdrowego odżywiania pewnie nie jestem. Czemu ? Bo zrobienie sobie od czasu do czasu takiego cheat day’a jest dla mnie dobre, dla mojej psychiki zresztą boję się trochę takich skrajności.

Podsumowanie :

Wspieram wszystkie diety roślinne, choć osobiście mam największej  uwadze zdrowie ludzi. Ruch RT4 wspieram, mam swoja krytyczną opinię, ale uważam, że bananowa para z Australii zasługuje na mój szacun i respekt, a nie na krytykę.

2 komentarze

Filed under Weganizm

Raw weganizm lepszy ?

Znów lekko kontrowersyjny temat.

Odwieczna walka dobra ze złem, witarian z weganami, czyli co jest lepsze:

gotowane jedzenie czy może surowe ?

Wydaje mi się, że tego nawet najstarsi górale nie wiedzą.

Uwaga. W tym filmiku nie przedstawiam do końca mojej opinii, staram się  raczej pokazać obydwie strony medalu :P

Ponownie, filmik ma charakter rozrywkowy, nie należy go traktować jako dobrego źródła informacji.

Oglądać z dystansem.

Jak wszystkie moje filmiki.

Oczywiście czekam na Wasze opinie na ten temat : )

Pozdrawiam i zapraszam do oglądania :

Dodaj komentarz

Filed under Weganizm

Krytyka – jak sobie radzić ?

Dzień dobry kochani :D

Z powodu prowadzenia swojego życia w określony, niezrozumiały dla niektórych sposób, coraz częściej spotykacie się z krytyką ze strony Waszego otoczenia.

Niestety, nie ma w Polsze wolnej Amerykanki, dlatego gdy już ujawnicie swoje odmienne preferencje żywieniowe, jesteście skazani na ostracyzm społeczny. Bo się Wam w dupach poprzewracało.

Bóg, honor, ojczyzna, a gdzieś pomiędzy kotlet schabowy.

Odmówisz mięsnego dania – jesteś gorszy od homo-niewiadomo.

A może po prostu jesteś małym rewolucjonistą ? Wszystko siedzi w Twojej głowie.

Jeżeli spotykasz się w swoim życiu z krytyką, a nawet hejterstwem to pamiętaj, że:

skala hejtu jaką otrzymujesz, prawdopodobnie jest adekwatna do istotności Twojej działalności. Zamiast być oburzonym zachowaniem innych, powinieneś się z niego cieszyć. Robisz coś ważnego !

Wolisz być mdłym, szarym człowieczkiem, który chce wszystkim dogodzić ?

Dokonaj czegoś w swoim żywocie. Uświadom sobie, że artysta, który nikogo nie wkurzył, prawdopodobnie nikogo też nie zachwyci !

O tym jak ja radzę sobie z krytyką i jaki jest mój stosunek do mięsożerców posłuchacie w tym materiale :

Pamiętajcie HATERS GONA HATE :D

Czyli kilka moich wskazówek jak radzić sobie z krytyką otoczenia, na którą jesteśmy narażeni z powodu naszej chorej diety. Ponadto, opowiem o moim stosunku do mięsożerców.

Enjoy :

23

Dodaj komentarz

Filed under Lifestyle, Weganizm

Fermentowane pokarmy

Wiecie już, że w swojej diecie korzystam z dobrodziejstw jakiem są fermentowane produkty.

Najtańsze superfoodsy na świecie : )

Zwiększają wartość odżywczą warzyw, z których powstają, są  źródłem probiotycznych bakterii, , wytwarzają drogocenne enzymy ułatwiające trawienie, poprawiają skuteczność naszego układu odpornościowego, działają przeciwnowotworowo.

Do tej pory bazowałam na kiszonej kapuście ( nie kwaszonej !).

sauerkraut_chucute-800x250

Sporadycznie zdarzało mi się jeść kiszone ogórki.

Do tej pory niestety, nie udało mi się spróbować natto, aczkolwiek bardzo bym chciała :D Wygląda dość odpychająco, ale mnie naprawdę trudno zniechęcić :D Chociaż … durian jakoś szczególnie mi nie zasmakował, więc ciekawa jestem, czy moje kubki smakowe polubią natto.

Jedliście ? Proszę podzielcie się swoim doświadczeniem !

natto

Jak wiecie, jakiś czas temu zaczęłam także okresowo produkować swój własny kefir z mleka roślinnego. Oczywiście wszystkim bardzo gorąco polecam. Jednakże, to co mnie osobiście lekko zniechęca do grzybka tybetańskiego, bo o nim mowa, to fakt, że … nie będę odkrywcza : do jego produkcji potrzebne jest mleko. Ja za produktami mlecznymi nie tęsknię, więc kefirek podobny do mlecznego kefiru wcale nie jest czymś o czym marzę dniem i nocą. Kolejna sprawa to zakup mleka. Wiemy, że najtańsze jest to biedronkowe za 5 zł, jednakże ja kupowałam inne, trochę droższe. Z powodzeniem także udało mi się zrobić kefir mleczny z wydojonych : migdałów, orzechów włoskich a nawet słonecznika. Jednakże jakość tego kefiru nie była zadowalająca. Ich konsystencja była zbyt płynna.

Dlaczego o tym wspominam ?

Bo znalazłam alternatywę, do której produkcji nie jest potrzebne mleko – mianowicie algi morskie (kryształki japońskie) !

$_75

Są niezwykle tanie i łatwe w obsłudze. Ich koszt razem z przesyłką wynosi poniżej 10 zł. W paczce czeka na nas kilka kryształków, które musimy zalać wodą, posłodzić i dodać kilka rodzynek.

Po 24 godzinach otrzymujemy cudowny napój, który możemy pić.

Nie bójcie się o cukier, kryształki go wykorzystują do fermentacji : )

Jaki jest mój sposób na ten napój ? Nie piję od razu. Przecedzam, przelewam do butelki z pokrojonymi owocami, wstawiam do lodówki na kolejne 24 h i mam z tego przepyszny, słodziutki napój. Świetna alternatywa dla lekko gazowanych, sztucznych butelkowanych napoi !

Ostatnio zamiast rodzynek dodałam daktyli. Pycha ! Taka rozcieńczona cola :D

Pyycha. I wtedy picie wody w ciągu dnia staje się łatwiejsze : )

Po szczegóły odnośnie hodowli odsyłam Was do internetów, gdyż jest kilka ważnych spraw, które trzeba wiedzieć zanim przystąpimy do hodowli alg ( np. należy pamiętać o nieużywaniu metalowego sprzętu kuchennego)

Co jeszcze Wam polecam ?

Kombuchę !

how-to-make-kombucha-9

O tak, ja już swoją hoduję, ale jeszcze nie piłam tej z czarnej herbaty :D Obecnie leży w lodówce (wcześniej ok 10 dni na szafie)  i czeka na swoją kolej. Generalnie kombucha  fermentuje znacznie dłużej niż kryształki japońskie, bo aż kilka dni. Jest tak cudownym napojem, że należy ją pić w bardzo małych dawkach. I właśnie to mnie wkurza. Moja poprzednia kombucha ( z zielonej herbaty) smakuje podobnie do rozcieńczonego octu jabłkowego, ale jest na tyle smaczna, że jednorazowo chciałabym wypić jej znacznie więcej.

I znów – jego koszt to zaledwie kilka złotych! Zamawiajcie czym prędzej i załóżcie hodowlę!

Pił ktoś z Was ? Jakie wrażenia ?

EDIT 1 : jak sobie wypiję tak ze 3 łyki kombuchy na noc to odczuwam lekki dyskomfort. Głowa mnie nie boli, ale czuję się o jakieś 10% słabiej niż zwykle :P

Miałam nadzieję, że fermentowane napoje  pozwolą mi zupełnie pozbyć się okazyjnych syfów na twarzy, ale niestety, bez rewelacji…

Dodaj komentarz

Filed under Dieta

Bezstresowy plan dnia

Mała wskazówka jak poradzić sobie z przytłaczającą nas listą obowiązków do zrealizowania oraz nadmiernymi oczekiwaniami wobec siebie.

todo

O co chodzi ?

Wszystko zaczyna się już wieczorem, gdy układamy się do snu. Po głowie walają się nam myśli dotyczące planów na kolejny dzień. Czasem są one ekscytujące, zwłaszcza, gdy czekają nas miłe odwiedziny u znajomych na działce. Jednakże przez większość wieczorów towarzyszą nam myśli, które mogą nas lekko przytłaczać : jutro muszę dokończyć raport, pojechać tam, tu, załatwić sprawy na mieście itp.
Jeżeli wieczorem stresujemy się wyglądem naszego kolejnego dnia, nie dziwi mnie, że chorujemy na bezsenność, niepokój.

Wstajemy rano i poziom stresu oczywiście wzrasta. Teraz już nie tylko myślimy o przyszłości, ale jeszcze musimy te wszystkie obowiązki zrealizować, a przecież nie zawsze idą one zgodnie z planem.
Czujemy się przytłoczeni, cały czas martwimy się o nasze kolejne poczynania, na bieżąco trzeba weryfikować poprzednie założenia.
Streees.
Mamy wielkie oczekiwania wobec siebie, gdy ich nie spełnimy – czujem się przygnębieni.

Więc jak radzić sobie z tego rodzaju stresem ?

1.Praktykujmy bycie obecnym w danym momencie. Przyszłość nie będzie nas stresować, gdy nie będziemy o niej obsesyjnie myśleć.

2.Kładziemy się spać z głową uwolnioną od przerażających nas problemów.

3.Rano tworzymy listę realistycznych zadań, które chcielibyśmy danego dnia zrealizować.
Listę warto tworzyć własnoręcznie, co da nam chwilę do namysłu, troszkę spowolni nasze chaotyczne poranki. Write-everything-downPonadto, pozwoli pozbyć się wszystkich zadań z naszego umysłu. Od tej pory będą one zapisane, więc nie będziemy musieli w kółko ich sobie powtarzać w głowie.

Po drugiej stronie kartki wypisz oczekiwania wobec świata !
Tak, to bardzo ważne! Przecież nie wszystko jest od Ciebie zależne. Poproś wszechświat, by był Ci przychylny :)
np. Chcę żeby Pani w sekretariacie szybko załatwiła moją sprawę.
      Chcę żeby nie było dziś korków na mieście.

Dzięki temu odciążysz trochę swój umysł. Ponadto, podświadomie będziesz szukać okazji do zrealizowania własnych próśb. Zagadasz wesoło do Pani za biurkiem, jadąc samochodem Twoja uwaga będzie skierowana na bezpieczną i płynną jazdę.
Znajdziesz to, czego oczekiwałaś.
Poczujesz się mniej przygnębiona, gdy coś nie ułoży się tak jak z góry założyłaś.

Nam się tylko wydaje, że wszystko jest na naszej głowie i wszystko zależy tylko od nas.
Czujemy się odpowiedzialni.
A wielka odpowiedzialność niesie na sobą wielkie poczucie winy, gdy zamiast sukcesu nastąpi porażka.

Pozdrawiam ! :)

Dodaj komentarz

Filed under Lifestyle

Toksyczność środowiska

“The toxicity of our city, of our city…”  SOAD

pobrane

Żyjemy w toksycznym śrdowisku, które może determinować rozwój wielu chorób. Szereg badań naukowych potwierdza występowanie szkodliwych skutków ubocznych przy chronicznej ekspozycji na nie.

Większość odnosi się do ludzi, jednakże szkodliwość niektórych substancji została dowiedziona tylko na szczurach lub na hodowlach komórkowych, nie jestem w stanie na tym etapie powiedzieć Wam u jakich gatunków co wywoływało, jaka jest  dawka śmiertelna, zachęcam jednak do samodzielnego poszukiwania odpowiedzi na te pytania.

Proponuje sprawdzić przede wszystkim źródła występowania i symptomy ekspozycji na tzw. endocrine disruptors jak : dioksyny, polichlorowane bifenyle (PCB), polibromowane związki, pestycydy i DDT, ftalany, parabeny, metale ciężkie, rozpuszczalniki naturalne, rtęć, ołów, alkohol, nikotyna. Związki te trują organizm, dodatkowo przekraczają barierę krew-mózg oraz łożysko – uszkadzając  płód.

Więc jeżeli chcesz żyć zdrowo dodatkowo powinieneś ( i ja tez powinnam, bo nie jestem pani perfekto i nie stosuję się do wszystkiego) :

-wietrzyć mieszkanie (codziennie! Nawet zimą ! Wietrzenie jest szczególnie ważne po remoncie : farby, kleje a nawet nowe meble zawierają mnóstwo toksyn)

-hodować i pielęgnować kwiatki, które oczyszczą nasze powietrze w pomieszczeniach np. fikus, skrzydłokwiat, dracena, figowiec itp.

-używać  naturalnych lub ekologicznych środków do sprzątania mieszkania

-kupować naturalne kosmetyki

-unikać pralni chemicznych, prać z użyciem kul lub orzechów piorących

-używać olejków eterycznych zamiast odświeżaczy powietrza

-zwalczać szkodniki (np. mrówki) bytujące w naszym domu naturalnymi, nietoksycznymi środkami owadobójczymi

-oczyszczać filtry od pieca, wentylacji, wymienić piec węglowy (Krakowie! Obudź się! )

-nie palić papierochów

-nie używać do trawnika herbicydów

-zainstalować filtr do wody

-stosować farby, wykładziny itp. rzeczy, które są „low-VOC”, czyli mają mało lotnych substancji organicznych

-unikać PCV – większość zawiera ftalany, które wpływają na naszą gospodarkę hormonalną

-nie kupować produktów (np. butelki) z Bisfenolem A

-unikać kupowania produktów wykonanych z PFC, takich jak naczynia teflonowe

-unikać zapleśniałych, wilgotnych pomieszczeń jak np. piwnica , starych budynków z nieszczelną hydrauliką

-sprawdzać regularnie klimatyzację i wywietrzniki, wentylatory

-nie spalać tworzyw sztucznych

-unikać zatłoczonych miast pełnych spalin samochodowych

-kupować produkty z naturalnych włókien jak bawełna, drewno, bambus

-kupować organiczne produkty spożywcze, najlepiej sezonowo i lokalnie

-unikać foliowych, aluminiowych opakowań

-myć dokładnie owoce

-unikać tłuszczy zwierzęcych (dioksyny, pasożyty, hormony)

-unikać antyperspirantu z solami aluminium oraz produktów z aluminium np. gumy do żucia

-aluminium w lekarstwach, gumach do żucia jako substancja zbrylająca, w dekoracjach do wypieków, herbata z cytryna, pieczywo

-unikać metali cięzkich jak np. kadm, rtęć, nikiel

-unikać past do zębów z fluorem

-farbować włosy farbą bez amoniaku

-nie jeść aspartamu i innych sztucznych słodzików

-unikać brania tabletek w ciąży

-nie jeść spleśniałych rzeczy

-unikać smażenia

-ograniczyć narkotyki, leki, alkohol, papierosy ( lol, tylko ograniczyć ? )

-unikać elektrosmogu- nie spać z telefonem przy uchu

Okej, nie możemy żyć sterylnie, na wiele czynników jesteśmy narażeni niezależnie od naszej woli, jednakże jeżeli możemy zmienić chociaż kilka podpunktów, zróbmy to : )

Zalałam Was info- soreczka, ale chcę byśmy wszyscy skorzystali :D

Namaste.

5 komentarzy

Filed under Lifestyle

Znachorka

Z biegiem czasu, ludzie zaczęli zauważać, że posiadam pewną wiedzę tajemną, która pozwala mi wieść życie szczęśliwe i pełne witalności. Zainteresowani zdrowym trybem życia zaczęli podpytywać, co i jak robić, by ulepszyć swoje zdrowie i samopoczucie. W ten sposób stałam się miejscowym znachorem.Obraz 287m

Skarbnicą wiedzy zdecydowanie nie jestem, na recepcie najczęściej wypisuję 2 słowa : rośliny i słońce. Takie recepty mogłabym rozdawać jako ulotki informacyjne, bo te 2 magiczne, niedoceniane drobiazgi są świetną barierą ochronną przed atakiem (zewsząd nas otaczających) małych wcieleń zła .

Osobiście uważam, że to prewencja ma największe znaczenie, ale moich prewencyjnych sugestii ludzie nie słuchają. Zgłaszają się, gdy już mają problem. A co ja – lekarz ? Oj nie. Dietetyk ? Też nie.

Ja nic nie wiem, ja tu tylko sprzątam.

Skoro już sprzątam, to mogę wyrazić swoją opinię. Ale tylko jeżeli ktoś mnie o nią zapyta.

Zaczęło się niewinnie od kilku prostych pytań: czy lepiej ćwiczyć na czczo, czy po posiłku, co jeść wieczorem po siłce, czym wyleczyć pękające naczynka, co pić na kaszel itp. Ponieważ pytania o rady czy sugestie zawsze łechczą moje ego, to chętnie na nie odpowiadam, mając nadzieję, że moja wiedza tajemna ujrzy światło dzienne i okaże się pomocna.

Nic bardziej mylnego. Ludzie bezwiednie słyszą wydźwięk moich słów, ale jest to tylko bierne słyszenie, bez prawdziwego wysłuchania (i zrozumienia).

Wyobraźmy sobie hipotetycznie rodzinkę Adamsów ( przepraszam za przypadkową zbieżność nazwisk :D). Przeprowadźmy takie à la medyczne ‘mini’ studium przypadku:

1. Babuszka.

Wiadomo, wysoki cukier.

Diagnoza: stan przedcukrzycowy, a może już cukrzyca. Wysoki cholesterol, nadciśnienie, nadwaga, bóle stawów – to sobie odpuszczę. Skupmy się na jednym schorzeniu.

Lekarz każe biednej babuszce unikać owoców, gdyż zawierają dużo cukrów prostych, których uwolnienie spowoduje, że cyferki za bardzo podskoczą do góry na glukometrze.

Więc wcina babcina kanapeczki z wędlinką, a jak nikt nie patrzy to nakłada na talerz kolejny kawałek ciasta, przekonana, że postępuje wg lekarskich przykazań.

Tym sposobem, lekarz leczy u babci objawy choroby, napędza rynek farmaceutyczny, zamiast wyleczyć przyczyny choroby, czyli nadmiar tłuszczy otaczających naczynia krwionośne.

Tak przez ten tłuszcz glukoza nie może być rozdysponowana do komórek ciała.

A jak znachorka by to uleczyła ? Eliminacja tłuszczy zwierzęcych. No i oczywiście dieta roślinna.

Chcesz wiedzieć więcej? Poszukaj: Neal Barnard.

2. Główny dawca genów

Kartoteka pełna informacji, które sobie daruję. Mało standardowy przypadek. Fizys ma spoko. Brak uzależnień od kawy, alko, nikotyny czy czegokolwiek. No, może poza jednym : pracoholizm i związany z tym nieregularny tryb życia.

Jako znachor, a dodatkowo czarownica, czarodziejka z księżyca przepowiadam w mojej magicznej kuli, że niedługo będzie się pacjent zmagać z demencją starczą. Bardzo uciążliwą dla otoczenia.

Zapobiec jako tako jej nie można, ale można zmniejszyć lub opóźnić jej objawy.

Jak ? No przecież wiadomo:

-aktywność fizyczna – ludzie aktywni fizycznie na starość wypadają lepiej w testach poznawczych

-aktywność psychiczna- trenować trzeba nie tylko mięśnie, ale i neuroniki

-sen – wpływa na gospodarkę hormonalną, pozwala nam się zregenerować i oczyszcza nasz mózg ze złogów beta-amyloidu, który jest główną przyczyną wystąpienia choroby Alzheimera

-dieta roślinna:
Tłuszcze zwierzęce przyczyniają się do podwyższonego cholesterolu, a jego poziom także koreluje z występowaniem Alzheimera.
Przydałaby się suplementacja kwasami omega-3.
Rośliny zawierają mnóstwo przeciwutleniaczy, które zmiatają wolne rodniki odpowiedzialne za niszczenie komórek.

Dobra, wymieniać mogłabym jeszcze długo, a zostali nam do diagnozy inni pacjenci !

3. Dawca genów, co nosi dziecko gdzieś niedaleko pęcherza, trzustki i innych flaków.

Na co skarży się pacjent ?
Na bóle.
Czego?
Wszystkiego.

Eh, rozłóżmy to na czynniki i zajmijmy się czymś prostym jak np. nawalające stawy oraz menopauza.

W tym przypadku najlepsza okazałaby się dieta, której bazą stanowią produkty o zasadowym działaniu, ponieważ posiadają one właściwość zmniejszanie istniejących stany zapalne.
Na odbudowę chrząstek, stawów należy dostarczać sobie odpowiednich aminokwasów np. L-glukozamina oraz ogromne ilości witaminy C. I najważniejsze MSM. Wbrew powszechnej opinii społeczeństwa , nie wydaje mi się, by jedzenie żelatyny było w jakikolwiek sposób pomocne.

Na menopauzę proponowałabym produkty bogate w fitoestrogeny typu soja.

4. Okej i na koniec ostatni przypadek zilustrowany scenką:

Sms o treści: „Ja i B. mamy anemie. Pomożesz ?” (B. to dzieciok jeszcze przy cycu)
No jasne, że pomogę.
Po 2 minutach, bez dłuższego namysłu szybko odpisuję: sok z buraka, zielenina, chlorella, trawa pszeniczna, wit B12.

Myślę sobie: „Oh, pomogłam”.

I na koniec ciąg dalszy historii już z morałem, który pasuje do wszystkich przypadków pacjentów:

Kolejny sms. Dowiaduję się, że dziecioki znów chore i nie łażą do przedszkola. Pytam się, czy dostają ten kwas L-askorbinowy, który nakazałam kupić i stosować jakieś 2 miesiące temu.
Domyślacie się odpowiedzi ?
„NIE KUPIONE”.

I tak ze wszystkimi moimi radami.
Zostały one zlekceważone.
Więc pytam: po co pytać ?
Dobrze jest uzyskaną wiedzę wykorzystać w praktyce.
Tak sobie myślę, czysto teoretycznie.

Hipokrates miał rację : niech twoje jedzenie będzie lekarstwem, a lekarstwo jedzeniem.
I takie prawdy objawione są z nami od setek lat, tylko po to, by można je było schować do kieszeni i zapomnieć.

Skoro mało kto słucha Hipokratesa, tym bardziej nie będę się przejmować tym, że ja mam słabą siłę rażenia/ wpływania na innych.

Ale co tam. Całego świata nie zbawisz :D

2 komentarze

Filed under Dieta

Postanowienia noworoczne

pobrane

Nowy Rok zbliża się wielkimi krokami, a z nim związana jest nie tylko bajerancka impreza Sylwestrowa, ale także postanowienia noworoczne.

Zastanawia mnie, ilu z Was udało się dotrzymać zeszłorocznych postanowień noworocznych? Jakie mieliście plany, założenia ? Czemu nawaliliście ?
[wiem, z góry zakładam, że chociaż częściowo nie dotrzymaliście przyjętych zmian]

Czy w tym roku też zakładacie, że z dniem 1 stycznia nagle dokonacie w swoim życiu super przemian ? Zanim zaplanujecie kolejne postanowienia noworoczne spróbujcie zanalizować, co poszło nie tak w minionym roku. Uczymy się na błędach, by  ich więcej nie popełniać.

Pewnie niektórzy z Was będą chcieli przechytrzyć system i zadecydują o niepodejmowaniu postanowień noworocznych. No bo, po co ? Skoro i tak wiemy, że nawalimy, to chociaż staramy się wyeliminować uczucie porażki.

Ale, hola, hola. Tak naprawdę, warto stawiać sobie wyzwania nie tylko z okazji Nowego Roku. Celem człowieka powinno być dążenie do rozwoju osobistego. Tylko wyście poza naszą strefę komfortu pozwoli nam się udoskonalić. Podnośmy sobie poprzeczkę. To takie ekscytujące :D

Jeżeli boicie się powtórzenia zeszłorocznej porażki radzę zapoznać się z zaproponowaną przeze mnie strategią, która prowadzi do sukcesu :D

1.Tak jak mówiłam, przypomnij sobie, jakie czynniki wpłynęły na Twoją zeszłoroczną porażkę. Wyciągnij wnioski. Strzeż się popełniania tych samych błędów.

2.Zanim wyznaczysz sobie cele noworoczne, sprawdź, czy w Twoim życiu znajduje się dla nich odpowiednia przestrzeń. Mam na myśli nasz harmonogram dnia, możliwości finansowe, nasze ogólne dyspozycjei tp.

3.Unikaj nadmiaru postanowień. Za wieloma postanowieniami kryją się  przecież nowe nawyki, które trzeba wprowadzić w życie powoli, małymi kroczkami (post o zaczynaniu nawyków napisałam w listopadzie, więc śmiało tam zajrzyj). Sporo czasu zajmuje wdrożenie chociaż jednego nowego nawyku, zatem wprowadzenie wszystkich jednocześnie jest mało realne. Lepiej skupić się na mniejszej ilości zadań. Poza tym nasza silna wola ma ograniczone zasoby. Nie dopuśćmy do jej ‘przeładowania’.

5.Nie poddawaj się już po kilku dniach Nowego Roku. Nawet jeżeli już na starcie nie do końca udało Ci się dotrzymać postanowień, to nie oznacza, że należy z nich zrezygnować. Brak zdyscyplinowania na początku nie determinuje efektu. Postaraj się być w miarę konsekwentnym, ale dopuść możliwość zrobienia sobie ‘cheat day’a’.

6.Pamiętaj jednak, że największym entuzjazmem dysponujemy na początku. Skoro nadmiar motywacji  masz w styczniu, to koniecznie ją wykorzystaj. Niech ta energia da Ci dodatkowe porcje wytrwałości.

7.Dopasuj postanowienia noworoczne do swojej natury. Nie narzucaj sobie rygorystycznych zasad, które są do Ciebie niedopasowane. Nie staraj się z dniem 1 stycznia zrobić z siebie kompletnie innej osoby.

8.Określając swoje postanowienia, nie zapomnij brać pod uwagę, czy dostarczają Ci one radości. Wytrwanie w nawykach zależy od naszego pozytywnego/negatywnego nastawienia.

9.Poinformuj znajomych o swoich postanowieniach. Publiczna deklaracja skutecznie odstraszy Cię od porzucania przyjętych założeń. Zdawaj raporty najlepszemu przyjacielowi, niech ktoś z zewnątrz kontroluje twoje postępy.

10.Przypominaj samemu sobie o postanowieniu. Niech jego treść towarzyszy Ci rano na lodówce, umieść ją na swojej tablicy motywacyjnej.

Schemat działania:
1.Wybierz sobie kilka np. 6 postanowień noworocznych.

2.Wybierz jeden nawyk, od którego zaczniesz.

3.Do pozostałych nawyków przypisz odpowiednie miesiące:
np. marzec-kwiecień: przejechanie 100 km tygodniowo na rowerze
Maj-czerwiec: czytanie co najmniej 1 książki w ciągu tygodnia

Skup się na jednym nawyku w określonym czasie. W kolejnych miesiącach oczywiście kontynuuj poprzednie nawyki.

4.Ponieważ na jeden nawyk przypadają 2 miesiące, możesz je podzielić na 8 tygodni. Nawyki wprowadzaj stopniowo np. pierwszy tydzień : jednak pompka dziennie, drugi tydzień 3 pompki dziennie.

5.Zwróć uwagę by postanowienia nie były zbyt ogólne.

np. będę systematycznie brać udział w życiu kulturalnym zamień na W każdy weekend będę chodzić do teatru.

Będę lepiej radzić sobie ze stresem, zamień na: Po każdym obiedzie będę medytować przez 3 minuty.

6.Zrób sobie miesiąc próbny, w którym sprawdzisz, czy na pewno chcesz wprowadzić w swoje życie dane postanowienie

(Weganizm. 30 dni. Spróbujesz ?:))

7.Mierz swoje postępy, które będą Cie motywować w chwilach zwątpienia np. zapisuj, ile pompek wykonałeś, ile centymetrów w tali Ci ubyło.

Na koniec najważniejsze:
Nie czekaj do 1 stycznia – zacznij już dziś ! :)

2 komentarze

Filed under Lifestyle